2 stycznia 2019

Psia szafka

Na samym początku chciałabym Was bardzo przeprosić za obsuwę czasową z postami, ale świąteczne przygotowania pochłonęły mnie całą i ledwo udawało mi się wyjść z psem na spacer, ale teraz wracam już regularnie z postami. Ogólnie grzebanie komuś po szafkach nie jest zbyt kulturalne i zazwyczaj się tego nie robi, ale dziś pozwalam Wam, w sumie to Gruba powinna wyrazić zgodę, ale jako jej prawny opiekun ja odpowiadam za nią i możecie obczaić naszą skromną kolekcję psich rzeczy. Mówiąc skromną porównuje ją do kolekcji innych psiarzy oczywiście :)
Zacznijmy od czegoś co bardziej nam sprawia radochę niż podopiecznym czyli obróżki! Przez przypadek zawieruszyły się tu jedne szelki :p 
Zacznijmy od początku:
1. Obroża, którą wykonała dla mnie do testów przyjaciółka, miała się pojawić recenzja, ale niestety przez wadliwą maszynę do szycia i brzydkie szycie Julka poprosiła abym nie publikowała tej recenzji, ogólnie jej akcesoria są bardzo wytrzymałe i mają ciekawe wzory, myślę, że coś innego w psim handmade.
2. Śmieszna obroża, której używać nadal nie do końca umiem. Kupiłam ją kilka dni przed moim pierwszym wyjazdem do Rynu z psem i oprócz tego, że strasznie ciężko się ją reguluje i nie mam pojęcia o co chodzi z tym kółkiem to jest bardzo spoko. Ostatnio nawet zachciało mi się ją uprać i to co z niej wyszorowałam to roczny piach z Rynu xd
3. Za duża obroża z El perro, która jest na sprzedaż i jeżeli ktoś chciałby ją przygarnąć to napiszcie mi na stronę to wszystkie wymiary i cenę, bo milionów też za nią nie chcę.
4. Od niej zaczęło się całe maniactwo i nawet jej nie kupiłam, bo dostałam ją właśnie na wandrusie pod koniec obozu i powiem Wam, że nic tylko chwalić! Mam ją ponad półtorej roku i była nieźle ciuchana m.in. na sesji z proszkami holi, a mimo to nadal super wygląda i ekstra się dopiera. Fajny rodzaj taśmy, klamra też jest bardzo mocna, chociaż łatwo się rysuje.
5. Nasze pierwsze Hauevery, o których bardzo marzyłam i dorwałam je na Latających psach w Warszawie w 2017 roku i w sumie nie używam ich, bo mają 2cm szerokości, więc jakby ktoś chciał rozmiar M to też sprzedam za grosze :)
6, 7, 8. Nie ukrywam, że Hauever to moja ulubiona firma handmade, która wykonuje akcesoria dla psów. Bardzo podobają mi się od nich wzory, nigdy nie trafił nam się produkt wadliwy, oprócz tego bardzo lubię śliską taśmę, no i bardzo fajny kontakt z klientem, szybki odzew i stały kontakt :)
9. Niestety o Kettu nie mogę powiedzieć tego samego, mimo, że mają bardzo piękne wzory i śliską taśmę to nasz półzacisk po pięciu miesiącach używania wygląda jak totalna szmata, jeżeli już nazywamy rzeczy po imieniu, oprócz tego okucia wyrywają suce masę sierści, ale zawsze daję firmom drugą szansę, dlatego przymierzam się do zakupu kolejnych akcesoriów z Kettu i sprawdzę czy faktycznie ich jakość jest taka jaką na tę chwilę oceniam...
10. Szelki z Hauever, które miały być na zdjęciu ze smyczkami, ale są tu są mega mocne, piękny wzór, co prawda Gruba jest niskopodłogowcem i jak już wejdzie w trawę to cały brzuch jest jednym wielkim syfem, przez co szelki też błagają o pomstę do nieba. Co mnie zdziwiło to fakt, że pasek, który idzie wzdłuż pleców jest mocno przyszyty, bo w naszych poprzednich już nieużywanych guardach macha się po całym psie...

11. Zaczynając od dołu i od jedynej smyczki z Hauever, którą kocham nad życie, ale niestety ma konkurenta, który jest częściej używany ze względu na długość, ale teraz czekam na większą sumkę na koncie i dokupię jej koleżkę w postaci przepinanego Szuwaruj.
12. To właśnie ta konkurencyjna biedronkowa smycz jest częściej brana na spacery, bo jest przepinana i wbrew pozorom całkiem mocna, chociaż czasami mam wątpliwości co do tych ogryzków, na których są przyszyte kółka.
13. Smycz z Dingo wygrana w konkursie, obecnie leży i się kurzy, ale może kiedyś przyda. Miałam jeszcze szelki do kompletu, ale pewnego dnia Gruba stwierdziła, że sobie ich trochę zje...
14. Smycz z chinola, która ma z 3 lata i za wiele tu mówić się nie da.
15. Smycz z amorkiem z biedronki, która zawija się jak dywan, bo amortyzator w środku ewidentnie popękał i w sumie mogę ją wywalić, bo nie wydaje się być zbyt bezpieczna.
16. Stare szele z chinola, o których mówiłam, że pasek na plecach biega po całym psie, w sumie jak całe szelki.
Pees nie wiem czemu jakoś to kicz
Lecimy od lewej do prawej!
17. 5 fastbacków flexów znajduje się w naszym pięknym niebieskim pudełku, czarny jest odkupiony od znajomej i na nim ćwiczymy czasami, dwa zielone zdobyte na LP Gdynia, a kolejne dwa zielone dostałam na urodziny :)
18. Dwa pullery standard, z których tylko jeden jest rzadko używany, a drugi czeka na swojego właściciela.
19. Gryzako-kong z zoologicznego z czasów, gdy Grubej szły zęby i żarła wszystko co stało jej na drodze włącznie z elewacją i jabłonką. obecnie nam nie służy więc też czeka grzecznie na kolejne swędzące dziąsła
20. Truskawa z comfy, której historia jest dość ciekawa, bo przy robieniu zamówienia u Siriusa dostałam ją jako gratis, ale dowiedziałam się dopiero przy otwieraniu paczki i gdyby nie oni prawdopodobnie nigdy by jej u nas nie było, a okazała się strzałem w dziesiątkę, bo Gruba bardzo lubi tylko na obozie nam trochę spleśniała od żarcia i musiałam ją porządnie odparzyć.
21. Piłka z Trixie odkupiona i to jedyna pełna piłka jaką mamy, bo na ogół F nie lubi takich, ale ta jest w miarę miękka i czasem zdarzy mi się ją wyjąć.
22. Ażurka z sumplasta obecnie już pęknięta, która sprawiła, że poznałam się dzięki niej ze swoją przyjaciółką i mam do niej zbyt duży sentyment żeby ją wywalić...
23. Chuckit fetch trochę już wyblakły od słońca i zmarnowany życiem, kiedyś miał swojego niebieskiego kolegę, ale sąsiad, który nawet nie ma psa postanowił mi go podpierniczyć i tak słuch o niebieskiej piłce zaginął :)
24. Nie wiem co miałam w głowie kupując tego kloca, ale w sumie teraz jak Gruba bawi się tym co ja jej zaoferuję nie zwraca uwagi na to jaka to piłka, ważne, że jest nawet okrągłe i daleko lata.
25. Etui na kupoworki w jednorożca od pik pika, który także dostałam na wandrusie w zestawie do obroży w sumie rzadko używany, bo Gruba ma obrzydzenie do srania w miejscach publicznych, ale zawsze mam go przy sobie.
25. Nereczka z chinola, która wbrew pozorom jest mega pojemna, antybrudowa i antydeszczowa jedyny jej minus to zbyt długi pasek regulacji przez co spada ze mnie, ale to ponoć męska więc wybaczam :p
26. Słoik po smakach niestety bez wieczka, bo wspaniałe koleżanki na obozie stwierdziły, że HEJ PRZECIEŻ KOZAK TYM RZUCA SIĘ POMIĘDZY POKOJAMI (te 'pokoje' były odgrodzone szafą i tylko mała szczelina była naszym komunikatorem między światami) i tak wiczko zostało pochłonięte, a w drugim słoiku, bo miałam spleśniał ser i nawet nie było co ratować...
27. Miareczka od Petvity
28. Planetka papisiowa Ska (poluję jeszcze na fioletową, bo ta jest różowa)
29. Amorek od Zayma Craft do piłek, bo Gruba lubi jak piłka daleko leci i lubi się szarpać więc połączyłam te obie rzeczy i stworzyłam jej kozacką według niej zabawkę.
30. Sztuczne futro z Siriusa, które też ledwo już żyje, ale daje coś jeszcze od siebie, chociaż ostatnio F posmakowała owczego futra i sztuczne mogę sobie wsadzić...
31. Szarpak z Dingo wygrany w konkursie, którego też już dopada żywot, bo rogi są totalnie zjedzone, a wata wywala się ze środka, ale czasem się jeszcze bawimy.
32. Mop z frędzlami, tylko nie taki podłogowy tylko do czyszczenia jakiś grzejników, albo coś nie wiem rzadko sprzątam, ale Gruba poleca i mówi, że całkiem smaczne te frędzle. Tak F lubi obgryzać zabawkom wszystkie odstające elementy, a wyrywanie futra jaka jest frajda o ja cie!
33. Nigdy nie użyta zabawka z biedry, w sumie zastanawiam się czy jej nie zdemontować i nie zrobić z niej konga na chrupki :p

To cała nasza skromna kolekcja jak widać rządzi w niej róż i błękit, ale mam nadzieję, że powoli będzie się powiększać, bo chciałabym mieć w zanadrzu chociażby owcze futro, ale na obecną chwilę to co mamy w zupełności mi wystarcza :D

Pozdrawiamy i życzymy udanego roku ¤ 

6 komentarzy:

  1. Nie powiedziałabym, że to skromna kolekcja, ale to tylko moje zdanie :p
    Jeśli chodzi o "śmieszną" obrożę z Trixie to mamy taką samą i jest z nami już dobre pięć lat, a trzyma się wciąż bardzo dobrze. Używanie jej nie jest jakieś skomplikowane, wystarczy pasek przełożyć przez kółko i zapiąć klamerkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jest bardzo wytrzymała!
      Nie wyobrażam sobie aby suka łaziła po domu czy podwórzu bez obroży i zawsze ma ją na sobie odkąd ją mam i zdejmowana jest tylko do kąpania psa i na spacery, a zkółkiem chodzi też o to, że jest przymocowane na oddzielny pasek z czym pierwszy raz się spotkałam hah :D

      Usuń
  2. U nas Kettu podobnie sprawdza się jak Hauever. Lakier strasznie schodzi... A co do Pullerka, to ma już wstępnego właściciela? :D

    Pozdrawiam
    https://daisy-crazyworld.blogspot.com/2019/01/podsumowanie-roku-2018.html?m=1

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wstępnie zgłosiła się dziewczyna, ale jeżeli do końca tygodnia nie odpisze to będzie wolny :)

      Usuń
  3. Niezła kolekcja :D Haueverki cudne i sama marze o jakiś obrożach od nich, ale jakoś nie potrafię nazbierać na nie kasy xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W imieniu swoim polecam, nie znam firmy handmade, która tak zachwyca mnie akcesoriami <3

      Usuń

Copyright © 2016 Odszczekaj to! , Blogger