5 listopada 2016

Pies po przejściach - Jak się z nim żyje? cz.I

Ten temat już od dość długiego czasu mnie nęka i prześladuje. Coraz więcej ludzi (nie wrzucam tu wszystkich do jednego wora ;)) nie chce pupila ze schroniska z wielu powodów, jednym z nich jest drastyczna historia psiaka i ciągnące się z tego konsekwencje odpowiedniej socjalizacji i wychowania takiego stworzenia. Doskonale rozumiem tych ludzi, bo wiem jak trudne może być wychowanie takiego psa z własnych doświadczeń, które przez co najmniej następne 15 lat będą się za mną ciągnąć i powiększać.
Może już wiecie, albo i nie, Figa jest znajdą. Miała około 2 miesiące gdy ją znalazłam. Najwidoczniej te dwa miesiące wystarczyły aby zaznała przemocy i znęcania. Prawdopodobnie ktoś ją kiedyś kopnął lub uderzył, bo panicznie bała się ludzkiego dotyku, a gdy zaczęłyśmy to zwalczać to gdy zbliżałam do niej rękę mrużyła oczy. Problemy zaczęły się mnożyć gdy ogarnęła, że jest większa i silniejsza od większości psów zaczęła być do nich agresywna, ale zanim powiem o agresji to opowiem nasze postępu w chodzeniu na smyczy. Pierwsze spotkanie ze smyczą było dla F jak spotkanie z najgorszym wrogiem. Unikała jej jak ognia. Stawiałyśmy małe kroczki i w ciągu tygodnia sucz na smycz reagowała jak każdy normalny pies.
30.01.2015
A więc przejdźmy do tej Figowej agresji. Pewnego cudownego dnia byłam ze smarkaczem na spacerze gdy jakaś babka przechodziła sobie z młodym psem w typie boksera, a F rzuciła się nie licząc konsekwencji. Wtedy zaczęłyśmy porządną socjalizację, oj długo się z tym męczyłyśmy, ale kluczem tego było poznanie przesympatycznego psiaka, którego F polubiła natychmiastowo, a z czasem psich koleżków było więcej, ale ostatnio jakiś miesiąc temu rzuciła się na bezdomniaka, który nie reagował na jej sygnały i na skutek odniesionych obrażeń zdechł... Tak to straszna wiadomość, ale niestety taka jest prawda, której nie da się ukryć. Byliśmy u behawiorysty przedstawiliśmy całą sytuację i on powiedział, że ten wypadek nie był z winy mojego psa, ani nawet mojej to tamten pies zawinił i niestety stało się co się stało. Po kilku fajnych wizytach szkoleniowych u tego behawiorysty moje życie z F zmieniło się o 60 stopni. Z agresją do psów poradziłyśmy sobie dopiero teraz 2 lata zajęło nam powstrzymanie tego koszmaru i chciałabym aby to już nie wróciło.
 A więcej o tym jak żyje się z psem po przejściach za tydzień jeżeli oczywiście będziecie chcieli ;) 
Pozdrawiamy!
O&F

1 komentarz:

  1. super! też mam psiaka po przejściach więc wiem jak to jest :)

    OdpowiedzUsuń