31 marca 2016

Im dłużej, tym gorzej...

Tak... Długo myślałam nad tym postem i w końcu zdecydowałam się napisać te parę zdań. Pewnie każdy wie, że Tina nie jest najmłodsza i niestety najzdrowsza też... Lecz jutro trzeba jechać do weterynarza i zrobić badania czy czasem nie ma gruźlicy na stare lata :( Wracając dziś ze szkoły jak zawsze burki się cieszyły i szczekały ale Tina nie szczekała jak prawdziwy PinMin. Szczekała, a raczej próbowała szczekać. Piszę tego posta z wielkim smutkiem, ponieważ niedługo dojdzie jej kres i albo uśpienie albo zdechnie normalnie. W Śmigusa Dyngusa sąsiadka mnie się zapytała dlaczego Tina nie wychodzi na spacery, a kto by chciał być ciągniętym na smyczy z wielkim guzem w klatce piersiowej, który przy każdym nagłym ruchu może pęknąć i skończyć się krwotokiem :/ 
Myślę, że Tina jest bardziej szczęśliwa siedząc w domu na kanapie i odpoczywając niż biegać jak idiota na długiej smyczy. 

Jutro Figa ma urodziny i nadal nie wiem czy będą szczęśliwe...

3 komentarze:

  1. Ale ona jest śliczna :)
    Aż żal ściska jak się pomyśli, że nasi przyjaciele kiedyś odejdą...
    Najbardziej się tego boję. Ale życzę jej dużoooo zdrowia! Tobie też, myśl pozytywnie, taki niestety jest los wszystkich istot żywych. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy! Jesteśmy cały czas dobrej myśli :)
      Trzeba sie z tym pogodzić:(

      Usuń
  2. I niestety moje przemyślenia się potwierdziły gruźlica:(

    OdpowiedzUsuń