15 sierpnia 2017

[Wandrus] Wakacyjny obóz z psem! Ryn 3-13.08.17

W sumie to nie wiem od czego zacząć...
Zacznijmy od tego, że po obozie jestem pełna nowej energii, dostałam motywacyjnego kopa i będę brnąć w psi światek dalej, w sumie nie wiem czy byłabym w stanie z niego już teraz wyjść xd
Suka wygląda jak szczypiorek i nadal odsypia. Było trochę agility, trochę frisbee, śmiechy, chichy i zielona noc, którą kadra wygrała :c
Z początku Gruba była bardzo wycofana do każdej osoby, miała problem z wejściem do tunelu i z podchodzącymi do  niej psami. W pokoju umieścili nas z 3 letnią suką rasy Jack Russel Terrier, pierwsze trzy dni to były tortury. Jedna suka w klatce, druga na łóżku i obie się rzucają. Czasami miałam ochotę się poryczeć... Przyznam się bez bicia, że to Figa zaczęła, a Sushi to olewała, potem role się odwróciły. Dzięki Pani Agacie dalej było już z górki, suki się przestały żreć i zaczęły szogunować... czasami o 00 potrafiły się bawić, zaczepiać i dokuczać sobie nawzajem aż do zmęczenia. Na wspólnym spacerze do lasu F była bardzo zestresowana i po tym jak spieprzyła, bo się wystraszyła pisku psa, a Capriczka zaczęła ją gonić gardzi pudlami. Kilka dni później dostała mega powera! Zasuwała tunel, hopki i to bez żadnego narzekania, zatrzymywania się i wahania, inny pies po prostu.
Na własnej skórze przekonałam się też, że żeby rzucić zwykły plastikowy dysk, aby poleciał prosto nie jest łatwe :p Mieliśmy około 15 dysków za każdym razem wyrzutu słyszałam słowa, których nie zapomnę do końca życia ,,Zły kąt", ,,Nadgarstek ci uciekł", ,,Lepiej..., ale  musisz wyrzucać przed siebie, a nie w niebo", ,,Czekaj, bo ty leworęczna". Zawsze będę pamiętać te komentarze przy każdym wyrzuconym dysku :D
Figa oprócz Sushi polubiła też większość piesełów z obozu i przestała im pokazywać zęby.
Chciałabym podziękować wszystkim za kawiarenki i za grę w ,,Mafię" to było dobre xd
Kajaki na jeziorze w wietrzny dzień to nie fajny pomysł, w ogóle kajaki są fuj, rowerki wodne lepsze, ale tylko gdy ktoś pedałuje a ty siedzisz z tyłu (Pozdro dla Marysi, Niny i Kamili xd). Ostatni dzień obozu był sprawdzianem. Sprawdzianem, czego się nauczyliśmy i jak duże postępy zrobiliśmy z psami. Pani Agata rozmawiała ze wszystkimi indywidualnie i muszę się do czegoś przyznać, bo coś czuję, że Pani będzie to czytać. Już w połowie rozmowy padło tyle miłych i ciepłych słów, że łzy zaczęły mi do oczy napływać, ale nikt nic nie zauważył :p Zielona noc była zabawna! My biegaliśmy z pastą do zębów, ale kadra miała lepszą broń czyt. pasta do butów. Do 2 w nocy biegaliśmy po omacku po ośrodku i próbowaliśmy wykiwać kadrę, ale bardzo dziwnym trafem Pani Agata i tak wbiła nam do pokoju, zamknęła nas i wysmarowała parapet pastą do butów abyśmy nie mogły wyjść przez okno ;-; Kiedyś się jeszcze odegramy!
Ogółem chciałabym bardzo podziękować Pani Agacie za tak niesamowitą zabawę i frajdę, za zaangażowanie z Pani strony, i za to że była pani na każde nasze zawołanie! Jeszcze raz bardzo dziękuję całej kadrze i ekipie z obozu! Zacytuję zdanie, które usłyszałam od Pani Agaty na sam koniec obozu ,,Jeżeli za kilka lat nie zobaczę Cię na zawodach frisbee z psem pracusiem to będę zawiedziona".

Chciałabym jeszcze podziękować Pani Agacie za tak niesamowity prezent jakim jest obroża od PikPik, zostanie ona ze mną jak najdłużej i będzie mi przypominać ten wspaniały obóz i ludzi.
Do zobaczenia na Latających psach!


9 lipca 2017

Troszkę o mnie...

Rysowanie to coś co kocham tak samo jak psy. Nie wyobrażam sobie życia bez tego. Lubię rysować i nawet mi to wychodzi, ale nie robię zupełnie nic, aby to jakoś bardziej rozwijać, uważam, że daje z siebie swoje 100% i raczej bardziej nic już nie zdziałam. Jestem psiarą, a moje rysunki są w dużym stopniu z tym powiązane. Nienawidzę kalkować, według mnie jest to oszukiwanie samego siebie i pokazywanie, że nasza wyobraźnia to okrągłe zero. Moje rysowanie polega na wzorowaniu się, tak jestem niezłą 'drukarką'. Większość moich obrazków to Border Collie i wilki. Lubię dostawać rady, znacznie bardziej wolę je od pochwał i ciągłych 'och', 'ach' jakie to jest niesamowite :p Ostatnio do gustu przypadł mi styl TRIBAL, ponieważ dopiero zaczynam prace takim stylem to staram się kopiować prace z internetu i staram się, aby przynajmniej w jakimś stopniu były podobne :p
Tribal
Jak widać idealnie nie jest :p


























Ci, którzy znają mnie troszkę lepiej wiedzą, że rysuję także na komputerze, ale o tym był osobny post. Dobra nadszedł czas chwalenia się obrazkami, tymi gorszymi i lepszymi. Czekam na karcenie :p

Kolejny tribal.
Oryginał
Oryginał
Pewnie zauważyliście, że na blogu pojawiają się takie luźniejsze posty, ale to dlatego, że mam dużo na głowie, lecz po następnym weekendzie szykujcie się na coś czego tu jeszcze nie było ;) 
Pozdrawiamy!
Ps. Tu taki gratis dla wytrwałych :D 
Pozdrawiam Labiki i Wike :p 


30 czerwca 2017

Dmuchawce, latawce, wiatr i Projekt 62

W tym roku i my bierzemy udział w projekcie 62, gdyby ktoś miał wątpliwości o co w tym chodzi to już tłumaczę: 
Chodzi o to, że wyznaczamy sobie cele, które chcemy zrealizować w trakcie trwania wakacji, no i oczywiście staramy się aby wszystko poszło zgodnie z planem. 
Nasze cele:
,,Slalom" i ,,Ósemka" - Slalom to po prostu jak slalom tylko zamiast słupków są człowiekowe nogi, a ósemka to praktycznie to samo tylko, że w jednym miejscu, ale nevermind, bo gruba już to umie, ale chcę aby umiała to robić płynnie i sprawnie.
Odchudzanie (psie) - Mi też by się przydało tak z 5 kg, ale to nie jest tu ważne. Gruba ma sporą nadwagę i pomimo zrzucenia tych dwóch kilogramów nadal zostają nam jeszcze 3kg. Chcę aby jej waga zeszła do 14 kg.
Grupowe treningi/spacery - Integracja to ważna rzecz także dla burków. Chciałabym w tym roku trochę zaszaleć z psiarzami i ich burkami i chodzić częściej na spacery i treningi, chociaż ostatnio zdarza nam się to bardzo często!
Wyrobienie mięśni - Jeżeli uda nam się dotrzeć z wagą do tych 14 kg to od razu chciałabym się wziąć za psie mięśnie.
City socjal - Po polsku częstsze wypady na miasto, aby gruba mogła zapoznać się z miejską dżunglą.
Rzekowanie, jeziorowanie - Częstsze wypady nad rzekę i jezioro, w tym roku jadę z grubą na obóz szkoleniowy na mazury dlatego jezior będzie pod dostatkiem, a sucz nabierze zasady ,,to czarne to nie spadek"
,,Trzymaj" - X czasu już pracujemy nad tą sztuczką czasami bardzo przydatną, ostatnio sobie odpuściłyśmy aby psi móżdżek mógł odpocząć więc teraz pora odkurzyć i zobaczyć co zapamiętał pies.
Frisbee - Ojej... Nie pamiętam od kiedy już mówię sobie, że muszę kupić nowe dyski, może w wakacje się zbiorę i zamówię te talerze.
Spacerki! Dużo spacerków! - Spacery to podstawa, a w te wakacje te spacerki mają być długie po 15 km, o 4 rano! Nie wiem czy podołam, ale ważne są chęci!
Latające psy Warszawa - Zakończenie projektu 62 i wakacji Warszawą i największą imprezą w Polsce, która łączy wszystkich ludzi o tej samej pasji <3 Podobnie jak w tamtym roku pojawię się, lecz teraz może z psem?
To wszystkie nasze plany na wakacje! Ja tymczasem pakuję się wyjeżdżam dalej... Niestety bez psa :( Niedługo obóz z tego się cieszę i trochę stresuję... Życzymy wspaniałych wakacji!
Pozdrawiamy!

25 czerwca 2017

Psia szafa - SMYCZKI!

Blog zarósł brudem i kurzem, aż mi wstyd, ale to się zmieni mam nadzieję, że już na dobre! Na dworze pada, a ja postanowiłam uporządkować trochę w psiej szafie, więc pomyślałam, że coś też napiszę, no i tak wypadło na smycze.

Postanowiłam, że będziemy lecieć od najnowszej do najstarszej, więc... ZACZYNAMY!

1.Smycz przepinana Activ Pet
Kupiłam ją we wtorek w biedronce za 11 złotych z tego co pamiętam. Na razie fajnie się sprawuje, ma trzy długości i odblaskową nitkę, co prawda wcale jej nie widać, ale w nocnych spacerach pomaga nam obroża. Używam jej na spacerach grupowych, których teraz jest wyjątkowo dużo i wtedy gdy idę biegać z grubą.

2.Smycz z amortyzatorem Activ Pet
Kolejna smycz z biedry. Brakowało mi amortyzatora w smyczkach więc kupiłam no i tak sobie leży i czeka aż kupię hurtty i nowy rower. Ceny nie pamiętam, ale też było to około 10 zł. Oczywiście moja miłość czyli czarny karabińczyk <3 Użyłam jej tylko raz, a farba nadal świetnie się trzyma i nie zdarła się od zapięcia szelek. Naturalnie odblaskowe szycia, które widać trochę lepiej niż u poprzedniczki.

3.Smycz Dingo
Ci co pamiętają ze starego fanpejdża jest to smycz wygrana w konkursie, a tak naprawdę są do niej jeszcze szelki. Właśnie ta smycz towarzyszy nam na każdym spacerze. Cudny kolor i duży karabińczyk właśnie za to ją kocham. Możecie teraz uznać mnie za wariatkę, ale to na tej smyczy uczyłam F przywołania, dokładnie tak niecały metr i przywołanie. 
4.Smycz Nunbell (cokolwiek to jest)
To jest zabytek. Pierwsza smycz kupiona dla pieska za własne pieniążki! Ludki, które pamiętają czasy kiedy to zaczynałam tego bloga (jeżeli ktoś pamięta niech się odezwie) wiedzą skąd jest ta smycz. Napiszę jeszcze raz. To był komplet (właśnie był :p) gdzieś są szelki, ale nie wiem gdzie, komplet z chinola za 17 zł czyli tootal oszczędność. Jedno mnie dziwi wszystkie nitki i szycia są na miejscu, żadna nić nie postanowiła spieprzyć. Gdyby ktoś chciał zabytkową smycz to pisać sprzedam za 6 zł, do odebrania na LP w Wawie xd
5.Smycz pewnie z jakiegoś zoologa
 To cudeńko to początek, początków, początkowych! Od niej wszystko się zaczęło! Dzięki tej skórce gruba za szczeniaka nauczyła się chodzić na smyczy, nie dość, że nauczyła to jeszcze przestała się jej bać. Ta smyczka to historia, pot i łzy wylane na nią zostały przy wychowywaniu demona, którego sierść teraz mam na klawiaturze. Takich pamiątek się nie wyrzuca, ona zostanie z nami i będzie przypominać jak dużo pracy zostało włożone w stworzenie naszego teamu!

To już cały nasz asortyment. Nie jestem maniaczką psich akcesoriów, dlatego nasza kolekcja jest taka mała, ale przecież nie liczy się ilość, a jakość. Miłej lektury, a my tymczasem odpalamy aplikację DingDog* i ruszamy na spacer dopóki pogoda dopisuje!
Pozdrawiamy! 
*Możesz nas znaleźć pod nickiem DogGirl212 i zaprosić na wspólny spacer!



15 marca 2017

BOZITA Nordic by Natures

Pożarte wszystko z Bozity... no prawie, bo zostało 3/4 łososia. Łoś, jagnię i łosoś wszystko podpadło kundlowi do gustu, chociaż i tak największy fan był w rozpakowywaniu kartonu, w którym znajdowała się cała zawartość.
Opis testującego:
Karma godna polecenia, skład nie jest najgorszy, bo ogólnie Bozita z tego co widzę ma dość dobre karmy dla psów jak i kotów. Granulat nie jest duży i myślę, że psy mające problemy z uzębieniem nie będą miały problemu w chrupaniu. Nie polecam w trzymaniu łososia w pokoju chyba sami wiecie dlaczego. Bardzo ludzko pachnie łoś, a jagnięcina jak każda karma z jagnięciną. Na opakowaniu podane jest dawkowanie co ułatwi życie psiarzom, a samo opakowanie graficznie jest bardzo kreatywne.
Opis producenta: 

Laplandian Elk stew: 

Pełnowartościowa karma dla dorosłych psów o normalnym poziomie aktywności i psów wybrednych. Nieskażone tereny Laponii, najbardziej wysuniętej na północ prowincji Szwecji, to kraina króla lasu – łosia. Bozita Nordic by Nature Laplandian elk stew to karma przygotowana na bazie świeżego mięsa łosi zamieszkujących lasy Szwecji. Jej nadzwyczajny smak sprawia, że jest to karma szczególnie odpowiednia dla psów wybrednych. Dodatek w postaci borówki brusznicy i borówki amerykańskiej nie tylko wzbogaca smak, ale także stanowi naturalne źródło przeciwutleniaczy i witamin.

Przez cały proces przygotowywania karmy surowce traktuje się z największą ostrożnością, aby zachować wyważone proporcje zawartych w nich składników odżywczych. Karma składa się w 65% z białka zwierzęcego i zawiera odpowiednio zbilansowane proporcje wszystkich minerałów, witamin i błonnika, potrzebnych do zapewnienia psu niezbędnych elementów prawidłowego żywienia. 
To smak Laponii, który Twój pies pokocha. Starannie dobrane, zarówno pożywne i smaczne surowce.

Gotlandian Lab roast:

Bozita Nordic by Nature Gotlandian lamb roast to karma przygotowana na bazie świeżej jagnięciny, szczególnie odpowiednia dla psów wrażliwych. Dodatek rozmarynu i mięty zapewnia karmie walory odżywcze
i nadzwyczajny smak. Rozmaryn słynie ze swoich właściwości bakteriobójczych i dodaje psu energii, natomiast mięta pomaga utrzymać świeży zapach z pyska.
Przez cały proces przygotowywania karmy surowce traktuje się z największą ostrożnością, aby zachować wyważone proporcje zawartych w nich składników odżywczych. Karma jest bogata w białko zwierzęce i zawiera odpowiednio zbilansowane proporcje wszystkich minerałów, witamin i błonnika, potrzebnych do zapewnienia psu niezbędnych elementów prawidłowego żywienia.
Bohuslandian Fish Pot:
Bozita Nordic by Nature Bohuslandian fish pot to karma przygotowana na bazie świeżego łososia, bogatego w odżywcze tłuszcze oraz kwasy omega-3. Dodatek kopru i brokułów daje doskonały, dopełniający smak prawie wszystkim karmom zawierającym surowce pochodzenia morskiego. Nie tylko wzbogaca smak, ale także stanowi naturalne źródło przeciwutleniaczy i witamin. Wystarczą starannie dobrane surowce, które są zarówno pożywne i smaczne.
Przez cały proces przygotowywania karmy surowce traktuje się z największą ostrożnością, aby zachować wyważone proporcje zawartych w nich składników odżywczych. Karma jest bogata w białko zwierzęce i zawiera odpowiednio zbilansowane proporcje wszystkich minerałów, witamin i błonnika, potrzebnych do zapewnienia psu niezbędnych elementów prawidłowego żywienia.

Sład:

Laplandian Elk stew: 

Ryż, świeże mięso z łosia(15%), suszone mięso z kurczaka, kukurydza, zarodki kukurydzy, tłuszcz kostny, melasowana pulpa z buraków cukrowych, gluten kukurydziany, hydrolizowane mięso z kurczaka, minerały, hemoglobina, siemię lniane, drożdże, borówki i czarne jagody.
Gotlandian Lab roast:
Ryż, jagnięcina (świeża 12%, suszona 11%), kukurydza, zarodki kukurydzy, gluten kukurydziany, ziemniaki (5%), melasowana suszona pulpa z buraków cukrowych, tłuszcz kostny, hydrolizowana jagnięcina, substancje mineralne, siemię lniane, drożdże, rozmaryn (0,2%) i mięta (0,2%).

Bohuslandian Fish Pot:
Ryż, łosoś (suszony 13%, świeży 8%), kukurydza, tłuszcz kostny, zarodki kukurydzy, melasowana suszona pulpa z buraków cukrowych, hydrolizowane mięso rybie, składniki mineralne, siemię lniane, drożdże, suszone brokuły (0,2%) i koper ogrodowy (0,2%).
Cena:
Sklep, w którym wygrałam karmę (sklep.germapol.pl) cena za 850g czyli nasza paczka kosztuje 25 złotych w innych sklepach internetowych cena waha się od 25 do 30 złotych także myślę, że cena nie zabija.
Plusy:
-Mały i łatwy do pogryzienia dla psów starszych granulat
-Dobra cena
-Specyficzny, ale nie cuchnący zapach
-Brak problemów z wypróżnianiem 
Minusy:
Nie znaleziono
Podsumowanie:
Mina wyraża więcej niż tysiąc słów, więc chyba nic nie muszę dodawać :D
Pozdrawiamy!
Oliwia&Figa


2 marca 2017

Top 5 psich fotografów, których obserwuję!

  Alicja Zmysłowska 
Fot. Alicja Zmysłowska
Iza Łysoń
Fot. Iza Łysoń

Alicja Andrukajtis
Fot. Alicja Andrukajtis

Zuzanna Marczuk
Fot. Zuzanna Marczuk

Zuzanna Rutkowska
Fot. Zuzanna Rutkowska
Dziś trochę luźniejszy post, bo piszę coś wielkiego i aby wciąż nie wiało tu nudą, postanowiłam wrzucić posta. Tytuł wpisu to ,,Top 5 psich fotografów, których obserwuję!", a raczej powinno być ,,Top 5 psich FOTOGRAFEK, które obserwuję!", ale nevermind!
Pozdrawiam! 

1 stycznia 2017

Goodbye 2016!

Czy ten rok był dla nas w jakiś sposób wyjątkowy? Na razie nie umiem odpowiedzieć na to pytanie...
Już na samym początku postawiłam sobie za cel, aby spiąć dupe i wziąć się za socjalizację burka. Zaczynałyśmy od podstaw chodzenie przy nodze i wracanie na zawołanie bez rozproszenia było proste, ale gdy w pobliżu znajdował się kot, albo pies już nie było tak kolorowo. Ostatecznie jestem zadowolona z naszych efektów. Pies normalnie potrafi się odwołać! W marcu zostały zakupione zwykłe szelki na spacery. Dla suki to było coś nowego nigdy nie nosiła szelek, ale czuje się w nich bardzo komfortowo. Wakacje wtedy głębiej wkręciłyśmy się w dogdiving i bardzo dobrze czujemy się w tym sporcie. Czekało nas pierwsze seminarium, ale problemy zdrowotne starszej suki zatrzymały nas w domu, w te wakacje zdarzyło się coś co dalej tkwi w mojej pamięci i strasznie wpłynęło na psychikę młodej, ale po miesiącu przerwy znów zaczęłyśmy normalnie pracować. Wrzesień był dla nas chyba najlepszym miesiącem! Wielkie wydarzenie w Wawie, na które pojechałam bez psa, ale i tak było fantastyczne!! Latające psy 2016 tyle psów nigdy na oczy nie widziałam! No i pierwszy tymczasiak, który bardzo szybko znalazł kochający dom! We wrześniu odkryłam, że makro to coś co najlepiej mi wychodzi fotografii. W październiku poznałyśmy sympatyczny duet Milenę i Kaję, spacerek był fajny zero spin, a kundle miały okazje się wybiegać. Listopad i grudzień był pełen powtórek i przypomnienia :D
Mam nadzieję, że 2017 będzie jeszcze lepszy i w końcu pojedziemy na seminarium!