15 marca 2017

BOZITA Nordic by Natures

Pożarte wszystko z Bozity... no prawie, bo zostało 3/4 łososia. Łoś, jagnię i łosoś wszystko podpadło kundlowi do gustu, chociaż i tak największy fan był w rozpakowywaniu kartonu, w którym znajdowała się cała zawartość.
Opis testującego:
Karma godna polecenia, skład nie jest najgorszy, bo ogólnie Bozita z tego co widzę ma dość dobre karmy dla psów jak i kotów. Granulat nie jest duży i myślę, że psy mające problemy z uzębieniem nie będą miały problemu w chrupaniu. Nie polecam w trzymaniu łososia w pokoju chyba sami wiecie dlaczego. Bardzo ludzko pachnie łoś, a jagnięcina jak każda karma z jagnięciną. Na opakowaniu podane jest dawkowanie co ułatwi życie psiarzom, a samo opakowanie graficznie jest bardzo kreatywne.
Opis producenta: 

Laplandian Elk stew: 

Pełnowartościowa karma dla dorosłych psów o normalnym poziomie aktywności i psów wybrednych. Nieskażone tereny Laponii, najbardziej wysuniętej na północ prowincji Szwecji, to kraina króla lasu – łosia. Bozita Nordic by Nature Laplandian elk stew to karma przygotowana na bazie świeżego mięsa łosi zamieszkujących lasy Szwecji. Jej nadzwyczajny smak sprawia, że jest to karma szczególnie odpowiednia dla psów wybrednych. Dodatek w postaci borówki brusznicy i borówki amerykańskiej nie tylko wzbogaca smak, ale także stanowi naturalne źródło przeciwutleniaczy i witamin.

Przez cały proces przygotowywania karmy surowce traktuje się z największą ostrożnością, aby zachować wyważone proporcje zawartych w nich składników odżywczych. Karma składa się w 65% z białka zwierzęcego i zawiera odpowiednio zbilansowane proporcje wszystkich minerałów, witamin i błonnika, potrzebnych do zapewnienia psu niezbędnych elementów prawidłowego żywienia. 
To smak Laponii, który Twój pies pokocha. Starannie dobrane, zarówno pożywne i smaczne surowce.

Gotlandian Lab roast:

Bozita Nordic by Nature Gotlandian lamb roast to karma przygotowana na bazie świeżej jagnięciny, szczególnie odpowiednia dla psów wrażliwych. Dodatek rozmarynu i mięty zapewnia karmie walory odżywcze
i nadzwyczajny smak. Rozmaryn słynie ze swoich właściwości bakteriobójczych i dodaje psu energii, natomiast mięta pomaga utrzymać świeży zapach z pyska.
Przez cały proces przygotowywania karmy surowce traktuje się z największą ostrożnością, aby zachować wyważone proporcje zawartych w nich składników odżywczych. Karma jest bogata w białko zwierzęce i zawiera odpowiednio zbilansowane proporcje wszystkich minerałów, witamin i błonnika, potrzebnych do zapewnienia psu niezbędnych elementów prawidłowego żywienia.
Bohuslandian Fish Pot:
Bozita Nordic by Nature Bohuslandian fish pot to karma przygotowana na bazie świeżego łososia, bogatego w odżywcze tłuszcze oraz kwasy omega-3. Dodatek kopru i brokułów daje doskonały, dopełniający smak prawie wszystkim karmom zawierającym surowce pochodzenia morskiego. Nie tylko wzbogaca smak, ale także stanowi naturalne źródło przeciwutleniaczy i witamin. Wystarczą starannie dobrane surowce, które są zarówno pożywne i smaczne.
Przez cały proces przygotowywania karmy surowce traktuje się z największą ostrożnością, aby zachować wyważone proporcje zawartych w nich składników odżywczych. Karma jest bogata w białko zwierzęce i zawiera odpowiednio zbilansowane proporcje wszystkich minerałów, witamin i błonnika, potrzebnych do zapewnienia psu niezbędnych elementów prawidłowego żywienia.

Sład:

Laplandian Elk stew: 

Ryż, świeże mięso z łosia(15%), suszone mięso z kurczaka, kukurydza, zarodki kukurydzy, tłuszcz kostny, melasowana pulpa z buraków cukrowych, gluten kukurydziany, hydrolizowane mięso z kurczaka, minerały, hemoglobina, siemię lniane, drożdże, borówki i czarne jagody.
Gotlandian Lab roast:
Ryż, jagnięcina (świeża 12%, suszona 11%), kukurydza, zarodki kukurydzy, gluten kukurydziany, ziemniaki (5%), melasowana suszona pulpa z buraków cukrowych, tłuszcz kostny, hydrolizowana jagnięcina, substancje mineralne, siemię lniane, drożdże, rozmaryn (0,2%) i mięta (0,2%).

Bohuslandian Fish Pot:
Ryż, łosoś (suszony 13%, świeży 8%), kukurydza, tłuszcz kostny, zarodki kukurydzy, melasowana suszona pulpa z buraków cukrowych, hydrolizowane mięso rybie, składniki mineralne, siemię lniane, drożdże, suszone brokuły (0,2%) i koper ogrodowy (0,2%).
Cena:
Sklep, w którym wygrałam karmę (sklep.germapol.pl) cena za 850g czyli nasza paczka kosztuje 25 złotych w innych sklepach internetowych cena waha się od 25 do 30 złotych także myślę, że cena nie zabija.
Plusy:
-Mały i łatwy do pogryzienia dla psów starszych granulat
-Dobra cena
-Specyficzny, ale nie cuchnący zapach
-Brak problemów z wypróżnianiem 
Minusy:
Nie znaleziono
Podsumowanie:
Mina wyraża więcej niż tysiąc słów, więc chyba nic nie muszę dodawać :D
Pozdrawiamy!
Oliwia&Figa


2 marca 2017

Top 5 psich fotografów, których obserwuję!

  Alicja Zmysłowska 
Fot. Alicja Zmysłowska
Iza Łysoń
Fot. Iza Łysoń

Alicja Andrukajtis
Fot. Alicja Andrukajtis

Zuzanna Marczuk
Fot. Zuzanna Marczuk

Zuzanna Rutkowska
Fot. Zuzanna Rutkowska
Dziś trochę luźniejszy post, bo piszę coś wielkiego i aby wciąż nie wiało tu nudą, postanowiłam wrzucić posta. Tytuł wpisu to ,,Top 5 psich fotografów, których obserwuję!", a raczej powinno być ,,Top 5 psich FOTOGRAFEK, które obserwuję!", ale nevermind!
Pozdrawiam! 

1 stycznia 2017

Goodbye 2016!

Czy ten rok był dla nas w jakiś sposób wyjątkowy? Na razie nie umiem odpowiedzieć na to pytanie...
Już na samym początku postawiłam sobie za cel, aby spiąć dupe i wziąć się za socjalizację burka. Zaczynałyśmy od podstaw chodzenie przy nodze i wracanie na zawołanie bez rozproszenia było proste, ale gdy w pobliżu znajdował się kot, albo pies już nie było tak kolorowo. Ostatecznie jestem zadowolona z naszych efektów. Pies normalnie potrafi się odwołać! W marcu zostały zakupione zwykłe szelki na spacery. Dla suki to było coś nowego nigdy nie nosiła szelek, ale czuje się w nich bardzo komfortowo. Wakacje wtedy głębiej wkręciłyśmy się w dogdiving i bardzo dobrze czujemy się w tym sporcie. Czekało nas pierwsze seminarium, ale problemy zdrowotne starszej suki zatrzymały nas w domu, w te wakacje zdarzyło się coś co dalej tkwi w mojej pamięci i strasznie wpłynęło na psychikę młodej, ale po miesiącu przerwy znów zaczęłyśmy normalnie pracować. Wrzesień był dla nas chyba najlepszym miesiącem! Wielkie wydarzenie w Wawie, na które pojechałam bez psa, ale i tak było fantastyczne!! Latające psy 2016 tyle psów nigdy na oczy nie widziałam! No i pierwszy tymczasiak, który bardzo szybko znalazł kochający dom! We wrześniu odkryłam, że makro to coś co najlepiej mi wychodzi fotografii. W październiku poznałyśmy sympatyczny duet Milenę i Kaję, spacerek był fajny zero spin, a kundle miały okazje się wybiegać. Listopad i grudzień był pełen powtórek i przypomnienia :D
Mam nadzieję, że 2017 będzie jeszcze lepszy i w końcu pojedziemy na seminarium!


19 grudnia 2016

Zima... no prawie!

Trochę się u nas działo, a powodem naszej nieobecności był ,,remont" naszego bloga. Jak widzicie pozmieniało się! I to dużo! Zaczęłyśmy regularne treningi, aby móżdżek zaczął pracować jak należy. Suczi umie się już ładnie odwołać na spacerach, a przygotowania do świąt idą pełną parą! Przy okazji... dowiedziałam się kto kradnie bombki z choinki jak na szczęście zawsze mamy same plastiki, ale to nie zmienia faktu, że złodziejstwo jest karane gorszym prezentem na święta! Do tego czarne podpalane bezczelnie żuło moje skarpetki w renifery, które przypominają mi tegoroczne mikołajki klasowe! No, ale weź tu się gniewaj na takiego smarkacza...
,,Zaktualizowałam" swojego kundla ostatnio i schudło się cielakowi :) Zaczęłyśmy robić dalsze wędrówki, bo 10 km to jednak za mało wyciągnęłyśmy dystans do 20 kilosów, a gdy jest bardzo zimno do 15, ale dajemy radę. Macie już prezenty dla burków? Ja totalnie nie wiem co jej kupić do świąt tylko 5 dni, a ja nie mam kompletnie nic! Wybieracie się gdzieś na Sylwestra czy zostajecie z psami? U mnie Figa dość dobrze znosi fajerwerki nawet gdy jest na dworze, ale nie wypuszczam jej gdy zbliżają się godziny strzałów w sumie u nas strzelają już w listopadzie petardami -.- Szkoda tylko, że nie mam świątecznego burka w lampkach :c Nie mam dobrego sprzętu, a jakość jest jaka jest i w sztucznym oświetleniu jest kitowo, dlatego wszystkie zdjęcia są robione na dworze. Mam jeszcze jedno pytanie do was! Może już wiecie, a może nie, ale jestem w 1 gimnazjum i wiadomo nowa szkoła, nowi ludzie. Na początku roku szkolnego poznałam sympatyczną dziewczynę, na początku nie było między nami dobrze, ale od trzech miesięcy zaczęłyśmy się przyjaźnić i często przytulać na powitanie, albo na pożegnanie, ale to was pewnie mało interesuje. Bardziej chodzi mi tu o zachowanie mojego futrzaka. Odkąd poznałam Zuzię (to właśnie jej imię) i zaczęłyśmy się dobrze kumplować. F zaczęła kłaść się na moich rzeczach typu bluzki, a nawet kładła się na książki, które leżały na ziemi niby normalne, ale jak Zozola raz nie było w szkole to jakby tych ubrań nie było jest tak praktycznie codziennie chyba, że Zuzia akurat choruje i siedzi w domu to wtedy Figa olewa moje ubrania, a na książki nawet nie patrzy. Wiecie o co temu kundlowi chodzi? Czy to zwykły zbieg okoliczności? Nie wydaje mi się :p
Dobra koniec moich życiowych opowieści, które i tak pewnie każdy ominie xd A teraz, ponieważ jest to ostatni post przed świętami Bożego Narodzenia to pragnę wam i waszym podopiecznym życzyć:
Wspaniałych i magicznych świąt,
wymarzonych prezentów,
dużo ciastków i piłeczków dla pieseczków i
mile spędzonej wieczerzy wigilijnej wśród rodziny i merdających ogonów!
I proszę mi tu nie strzelać w Sylwka! :D

15 listopada 2016

Nasz roczek!

Stało się! Dokładnie rok temu 15 listopada opublikowałam pierwszego posta na blogu! Jeszcze niedawno na Kundelkowych sprawach. Szczerze mówiąc, gdy tak czytam te swoje wypociny sprzed roku to zastanawiam się jak ja mogłam to publikować?!
Na samym początku była to jakaś marna nic nie warta strona, ale ja chciałam czegoś więcej chciałam się dzielić moimi doświadczeniami nie tylko na Facebooku, ale też na czymś poza tym portalem społecznościowym. Może nie jest tak bardzo znany jak inne, ale przynajmniej ktoś to czyta.
Gdy zaczynam pisać posta staram się odpowiednio dobierać słowa, zawsze mam tam jakieś obawy, że cały wpis jest do dupy i czytelnicy zrażą się do mojego bloga. Jednak psia blogosfera dobrze mi zrobiła wiem więcej, a przede wszystkim popełniam mniej błędów w wychowaniu psa.
Nie wiem co mogę więcej napisać chciałabym aby blog dalej się rozwijał i aby wam się nie znudził :D
Dodam, że blog jeszcze będzie się zmieniał graficznie
Pozwolę sobie zaczerpnąć pomysłu od Agi i Rocky'ego i zrobić malutkie podsumowanie tego roku na blogspocie.
Dla niektórych to może nie wiele, ale dla mnie to naprawdę sukces i chęć do dalszego pisania :)
Pozdrawiamy
Oliwia&Figa 

5 listopada 2016

Pies po przejściach - Jak się z nim żyje? cz.I

Ten temat już od dość długiego czasu mnie nęka i prześladuje. Coraz więcej ludzi (nie wrzucam tu wszystkich do jednego wora ;)) nie chce pupila ze schroniska z wielu powodów, jednym z nich jest drastyczna historia psiaka i ciągnące się z tego konsekwencje odpowiedniej socjalizacji i wychowania takiego stworzenia. Doskonale rozumiem tych ludzi, bo wiem jak trudne może być wychowanie takiego psa z własnych doświadczeń, które przez co najmniej następne 15 lat będą się za mną ciągnąć i powiększać.
Może już wiecie, albo i nie, Figa jest znajdą. Miała około 2 miesiące gdy ją znalazłam. Najwidoczniej te dwa miesiące wystarczyły aby zaznała przemocy i znęcania. Prawdopodobnie ktoś ją kiedyś kopnął lub uderzył, bo panicznie bała się ludzkiego dotyku, a gdy zaczęłyśmy to zwalczać to gdy zbliżałam do niej rękę mrużyła oczy. Problemy zaczęły się mnożyć gdy ogarnęła, że jest większa i silniejsza od większości psów zaczęła być do nich agresywna, ale zanim powiem o agresji to opowiem nasze postępu w chodzeniu na smyczy. Pierwsze spotkanie ze smyczą było dla F jak spotkanie z najgorszym wrogiem. Unikała jej jak ognia. Stawiałyśmy małe kroczki i w ciągu tygodnia sucz na smycz reagowała jak każdy normalny pies.
30.01.2015
A więc przejdźmy do tej Figowej agresji. Pewnego cudownego dnia byłam ze smarkaczem na spacerze gdy jakaś babka przechodziła sobie z młodym psem w typie boksera, a F rzuciła się nie licząc konsekwencji. Wtedy zaczęłyśmy porządną socjalizację, oj długo się z tym męczyłyśmy, ale kluczem tego było poznanie przesympatycznego psiaka, którego F polubiła natychmiastowo, a z czasem psich koleżków było więcej, ale ostatnio jakiś miesiąc temu rzuciła się na bezdomniaka, który nie reagował na jej sygnały i na skutek odniesionych obrażeń zdechł... Tak to straszna wiadomość, ale niestety taka jest prawda, której nie da się ukryć. Byliśmy u behawiorysty przedstawiliśmy całą sytuację i on powiedział, że ten wypadek nie był z winy mojego psa, ani nawet mojej to tamten pies zawinił i niestety stało się co się stało. Po kilku fajnych wizytach szkoleniowych u tego behawiorysty moje życie z F zmieniło się o 60 stopni. Z agresją do psów poradziłyśmy sobie dopiero teraz 2 lata zajęło nam powstrzymanie tego koszmaru i chciałabym aby to już nie wróciło.
 A więcej o tym jak żyje się z psem po przejściach za tydzień jeżeli oczywiście będziecie chcieli ;) 
Pozdrawiamy!
O&F

31 października 2016

Niszczycielski pies w domu!

Na pewno większość psiarzy przyzna... zaraz co ja gadam! Wszyscy psiarze przyznają, że każdy pies wziął coś do pychola czego nie powinien, czasem może było to coś bardziej wartościowego, a czasem nie. Ja po prostu będę starała się wymienić przynajmniej większość zniszczeń wyrządzonych przez Figę i postaram się je opisać :)

1.Elewacja
Tja... F miała wtedy może z kilka miesięcy i już dosięgała pyszczkiem wyżej niż podmurówka, a, że jeszcze rosły zęby i dziąsła ją swędziały to zjadła sobie trochę elewacji, może nie zjadła dosłownie, ale kawałki znajdowały się praktycznie na całym podwórzu.

2. Drzewko 
Było to jakoś na wiosnę tamtego roku, jak to mój grubas obgryzł małą bezbronną jabłonkę wielkości przeciętnego piątoklasisty... został po niej tylko kawałek pnia :c 

3. Płyta Far cry 4 dostałam ją świeżo po premierze, a kilka tygodni później F złapała zębami i rozwaliła w drobny mak. Wtedy nie było wyjścia i musieliśmy dla pewności czy nic z kawałków płyty nie zostało w psim żołądku, ale na szczęście nie. 

4. Podobno jedna z najtrwalszych zabawek na psim rynku czyli Planet ball.  Tak po moim mega dalekim rzucie F chyba złapała piłkę w taki sposób, że zrobiła się malutka dziurka. Z czasem dziurka się powiększała, aż planetka pękła na dwie części i mieliśmy dwie planetki :D 

5. Wymienię jeszcze jakichś 8 szarpaków, 13 piłek i na pewno jeszcze więcej zabawek, które umknęły mojej pamięci. Jedyna zabawka, która jeszcze się trzyma przy życiu to nasz gumowy dysk, który już nawet nie lata, a gibie się w powietrzu.

6. Wspomnę jeszcze o kilku szklankach, które zupełnie przez przypadek zostały strącone z blatu nosem.

7. Pad od X box'a. 
Te drążki zostały wklęśnięte (?) do środka, ale chcąc nie chcąc jeszcze da się nim coś zrobić. 

Szczerze? Myślałam, że więcej tego będzie, ale jak widać mój burek ma mało grzeszków na sumieniu. A wasi podopieczni zniszczyli kiedyś coś wartościowego? 
Pozdrawiamy!
Oliwia&Figa