2 kwietnia 2018

Marzec 2018!

Nie podsumowuj ze mną lutego, bo zastanie Cię kwiecień!
A tak całkiem poważnie to nie było podsumowania lutego, bo po prostu nic ciekawego nie osiągnęłyśmy i nic się nie działo, ale skupmy się na marcu...
Miałyśmy się spotkać z Wiktorią, właśnie MIAŁYŚMY i nadal mamy, bo nie wypaliło, ale chyba za tydzień już na 100% wpadnę z Grubą.
Powiedzmy sobie szczerze początek marca nas nie rozpieszczał, a śniegu nie było końca, ale pomiędzy śnieżnymi dniami udało nam się pospacerować i zrobić jakiś trening.
No więc w mojej kochanej szkółce, z której mam ochotę już iść jak najdalej ogłoszono pseudo ,,Mam talent", długo zastanawiałam się nad tą decyzją, nad reakcją nauczycieli, dzieciaków, a przede wszystkim reakcję Grubej. Trzy tygodnie na ułożenie układu to teoretycznie dość sporo, ale praktycznie czas uciekał szybciej niż kot przed Fuji. Gdy nadeszła wiekopomna chwila, w której kundel będzie robił dzikie akrobacje po prostu zjadł mnie stres i myślałam, że zejdę na zawał, jeżeli mam być szczera to F podeszła do tego bardziej na luzie niż ja. Dała ładny pokaz, trochę potem olała sprawę i miała dość, ale dzieci i tak były zachwycone. Suka była cały pokaz spuszczona, a potem dawała się (trochę niechętnie) głaskać, ale bez żadnych warknięć, zębów, ani kłapania mordą.


W marcu był dzień papsa!

Fuji coraz ładniej pokazuje psom, że nie podoba jej się ich natrętność. Ostatnio na spacerze trzy razy upomniała szczeniaka (bardzo podobnego do pudla, a F gardzi pudlami), który biegał i ją zaczepiał podgryzając w łapy. Cierpliwość ma swoje granice, a granica u suki jest bardzo cienka, więc wpierdzieliła natrętowi. Czuję, że kolejny członek w naszym teamie nie będzie miał z nią lekko...
Króciutko dzisiaj, ale w kwietniu zaczyna się sezon i wpadamy na dog gejmsy, ale o tym trochę więcej za niedługo :)
Ciotka uplotła Grubasowi szarpaka <3 


17 lutego 2018

Styczeń 2018

Połowa lutego, a ja powiedziałam sobie, że co miesiąc będę dawała podsumowanie! W końcu przysiadłam i piszę ten jakże ciekawy post. Co się wydarzyło w styczniu u nas?
Po pierwsze wleciał w końcu post po nie wiem jakim czasie, ale nawet sporo osób go przeczytało jak na tak słabo rozwiniętego bloga, ale cieszy to moje oczy. Tutaj podsyłam link

Kolejnym niesamowitym przeżyciem jest to, że od pewnego czasu cieszy mnie widok ubrudzonych w ziemi, ślinie i  czym popadnie piłek. Po prostu jestem z tego w jakiś sposób dumna, ponieważ wiem jaki suka miała problem w pracy na zabawki i wymianie, a teraz mogę się tylko chwalić jak mój pies zajebiście aportuje, albo się szarpie
Następny nasz, no teraz może bardziej mój. Nauczyłam się korzystać z pralki! Chciałam uprać obroże i po piątym (?) praniu dopiero jakoś wyglądały haueverowe pif pafki, które kocham za wzorek, ale hańbię za trudność w szorowaniu, a pies też po błotach nie zapierdziela tylko czasami wleci w krzaki :p
Po praniu


Przed praniem
Nasz największy sukces chyba w życiu, z którego jestem super hiper niesamowicie dumna to ogarnięcie cofania! Fuji już teraz jest na etapie "Wow mam dupke! Mogę nią ze świadomością sterować! Jak fajowo!''. Uwielbia te ćwiczenia chętnie wykonuje je na piłkę, a że jest niemową jeszcze bardziej mi odpowiada, bo nie ujada z podjarania i wykonuje wszystko w ciszy...
Mieliśmy też ferie były plany, aby pojechać do Wiktorii i Labów, ale nie wypaliło, jedziemy za tydzień, ogólnie ferie były pełne wrażeń, ja momentami płakałam z radości, bo w końcu widać efekty naszej mega ciężkiej pracy i w sumie dopiero teraz zdaje sobie sprawę jak trudno było nam się kiedyś dogadać.

To już wszystko na obecną chwilę już niedługo podsumowanie lutego, a po zimie zacznie się sezon, wakacje i dopiero będzie się działo!
Pozdrawiamy!

3 stycznia 2018

Podsumowanie 2017 roku

Ten rok był dla naszej dwójki najlepszym jaki dobrej pory razem przeżyłyśmy (nie wiem czy to zdanie ma sens)
Największym sukcesem jakis osiągnęłyśmy to opanowanie lęku przed psami za bramą, jestem naprawdę szczęśliwa i dumna z tego, bardzo dziękuje Agacie (mam nadzieję, że to czytasz), bo to ona bardzo mnie zmotywowała i dała bardzo dużo wskazówek, a zarazem porządnego kopa w dupe i to ona właśnie zmotywowała mnie do tego aby zacząć z tym psem od nowa, jakbym dostała nowego psa bez żadnych problemów i doświadczeń. Właśnie tak teraz z nią pracuję jak ze szczeniakiem nie wiele wymagam, ale bardzo chwalę zabawą i głosem.
Właśnie skoro już jesteśmy przy chwaleniu, to robimy bardzo duże kroki w nagradzaniu zabawkami i głosem, kiedyś skupiałam się głównie na tym, aby nagradzać ją jedzeniem przez co bardzo szybko przybierała na wadze, od obozu zmieniłam to i Gruba bardzo fajnie potrafi się cieszyć piłką, albo szarpakiem.
Kolejny nasz mały sukcesik jeszcze nie do końca spełniony to motywacja i rozproszenie przy pracy, bardzo się to poprawiło, ludzie z obozu widzieli, że Fuji bardzo szybko nudziła się dannym ćwiczeniem, olewała mnie, jedzenie,  znacznie bardziej wolała poleżeć, albo powąchać trawę. Teraz już mega fajnie pracuje i nieźle się przy tym bawi, problem leżał we mnie, bo moje treningi były dla niej po prostu nudne, rozumiem kundla, przecież ile można wykonywać 5 razy to samo polecenie za jakieś badziewne smaksy, które wpieprzam codziennie i jeszcze mówi do mnie jakby miała umrzeć...
Teraz bardzo dużo do niej mówię, bardzo mocno i głośno chwalę, poświęcam więcej czasu na zabawę, dzięki czemu Gruba się nie nudzi i nie rozprasza.
No i coś z czego jestem równie dumna to waga ❤ Na początku roku F ważyła 18kg, co zdecydowanie przekraczało normę, obecnie waga wciąż jeszcze spada, ale waga zeszła do 15kg, z czego jestem bardzo zadowolona, bo kundel w końcu nie wygląda jak mała bomba przed wybuchem.
Kontakt z ludźmi, było to bardzo problematyczne szczególnie przy spacerach grupowych, których unikałam jak ognia. To też mogę zawdzięczać dosłownie wszystkim ludziom z obozu, suka bardzo powoli przekonuje się do ludzi, ale widzę bardzo duże postępy, wciąż miło wspominam spotkanie z Wiktorią i Labkami, do której Gruba sie przytulała. Wierzcie mi lub nie, ale gdy Agata, której powierzyłam psa by skoczyć do biedry powiedziała mi, że sucza dała jej się poglaskać, zrobiło mi się naprawdę ciepło na sercu...
No i naszym już takim trochę mniejszym sukcesem jest frisbee, które F kocha, ale ja sobie odpuściłam ostatnimi czasy, ale wracam do tego sportu, lecz najpierw muszę kupić nowe dyski, ale Fuji ma niezłe przyspieszenie przy rollerach i czerpie z tego dużo radości, tak samo jak ja. W planach mam wziąć udział w zawodach, ale jeszcze nie wiem czy ze swoim psem, jakby ktoś chciał mi powierzyć psa na dystansówkę to bardzo chętnie przygarnę xd
No to nadeszła pora na postanowienia noworoczne jupiii!
No to tak:
1.Chcialabym, aby dołączył do nas mały turbowymiatacz tylko już nie tak problemowy.
2.Wziąć udział w zawodach dogfrisbee.
3.Ogarnąć więcej grupowych spacerów.
4.Być na każdych zawodach Dog games i na Latających psach w Warszawie z psem.
5.Być na przynajmniej jednym seminarium.
6.Nie zostać bankrutem
7.Zrealizować wszystkie plany z kalendarza (jak ktoś jeszcze nie widział to może zajrzeć)
8.Pojechać na wandrus po raz drugi ze znajomymi ❤
Wooo po raz pierwszy napisalam tak długi post, ktory nie jest recenzją!!!  W Nowym Roku życzę wam aby byl w jakimś stopniu lepszy od poprzedniego i zeby wszystkie postanowienia udało się zrealizować, a no i pełnego portfela żeby móc wydawać hajs na niepotrzebne głupoty dla psa, bez których nie możemy żyć :)
HAPPY NEW YEAR!

28 października 2017

Cisza, nic, zero... Co się dzieje?

Teraz bardzo cichutko na blogu, ale tylko na blogu w rzeczywistości mamy tyle spraw na głowie, no po prostu nie ma czasu na te social media :c
Fot. Wiktoria Grabowska
Na początku października pojechałyśmy do Ostrowi Mazowieckiej do Wiktorii i Labików, trochę wiało, ale pogoda ładna, ludzi praktycznie zero żyć nie umierać nasze zdizajnowane pieski w hałewerkach, łorsoł dogach i el perro trochę się nie dogadywały, znaczy to Gruba miała z nimi problem, ale bardzo byłam z niej dumna, gdy w domu podeszła do Wiktorii i dała się pogłaskać, co jest to naszym małym sukcesem, bo w sumie tego obawiałam się najbardziej, bardzo ładnie pokazywała Tice, że nie ma ochoty na zabawę, ani bliższy kontakt po prostu warknęła zazwyczaj nie puszczała sygnałów tylko od razu strzelała do psa, ładnie sztuczkowała w towarzystwie dwóch innych psów i nowym otoczeniu, przywołanie pierwsza klasa, no i ja mogłam się rochę oderwać od kundla więc w trakcie gdy Wika robiła foty Grubej, ukradłam jej psa i trochę wymęczyłam rzucając piłkę, która dla laba jest przecież taka super, ekstra, zajefajna.
Fot. Wiktoria Grabowska
Zaczęłam też nagrywać trochę do filmiku na urodziny F (już 4), są w kwietniu, ale gdyby zaczęła nagrywać w lutym i tak bym się nie wyrobiła, ale muszę wam powiedzieć, że ten materiał, który mam teraz jest całkiem niezły, więc czekajcie!
14 października wyprawiałam urodziny (jestem już starą rurą :p), na których F dała z siebie więcej niż wszystko. Było nas siedmioro, a Fuji dała się głasknąć chyba wszystkim, jeden ze znajomych był trochę zaskoczony, bo nie spodziewał się, że jest ona aż taka duża no i trochę się przestraszył. Kundel nie żebrał ani trochę, ładnie położył się przy moich nogach i spokojnie spoczywał, dopóki jej nie wypuściłam w domu mamy 30 stopni, psu trochę trudno wysiedzieć taką temperaturę.
Kolejnym powodem mojej nieobecności była nauka, której mam trochę więcej... Zmieniła nam się nauczycielka od matmy, która kompletnie nie umie uczyć, ani nawet ogarnąć klasy, a ja orłem z matmy nigdy nie byłam, a teraz muszę się martwić o swoją dupę czy w ogóle zdam...
Ostatnim powodem mojej nieobecności są zmiany sztukowe w teamie, chcę papika, jaka rasa, hodowla wiedzą tylko nieliczni, ale można się domyślać. Hodowli szukam już od kilku miesięcy, obserwuję mioty, plany i nieliczne hodowle i mam taką cichą nadzieję, że w 2018 może 2019 w naszym stadku będą sztuki dwie.
To był post taki 'pochwałkowy', jeszcze mam 3 recenzje do napisania, ale jakoś nie mam weny na recenzje :c
Fot. Grabowska

Pozdrawiamy! 

21 września 2017

Goodbye holidays! Podsumowanie wakacji i projektu 62

Już prawie październik, a ja dopiero teraz podsumowuję wakacje... No cóż lepiej późno niż wcale ;) 
Fot. Agata Łapińska
No więc tak. Te wakacje chyba były najlepsze do tej pory! Wiele się działo, poznałam dużo nowych osóbek, psów, zasmakowałyśmy czegoś nowego czyli obóz z psem i nie żałuję, jedziemy tam za rok. Przede wszystkim było aktywnie! Spróbowałyśmy swoich sił w agility i muszę przyznać, że suce chyba szło lepiej niż mi, ona przynajmniej robiła postępy nie to co ja, ciągle zaliczałam glebę o tunel xd Pani Agata sprawiła, że od nowa zakochałam się w frisbee i zaczęłam z suką robić coś w tym kierunku, suczi już fajnie pracuje na dyskach i chętnie się nimi bawi. Nasza kolekcja obroży powiększyła się o 2. Ogólnie fajnie spędziłyśmy te wakacje i chciałabym aby za rok było już tylko lepiej. Dobra teraz podsumowanie projektu.
To były nasze plany co udało się zrealizować?
Slalom i ósemka - Udało nam się! Kundel robi to mega płynnie i fajnie. Podobno wyrabia świadomość tyłu co nam się przyda. Tu podsyłam filmik ;) Przy slalomie z początku uderzyłam ją niechcący dyskiem xd Czy tylko ja uważam, że Gruba skacze jak taki jednorożec? 









Odchudzanie (psie) - Miało być 14 kilo, ale 16 w 79% też mnie zadowala, przynajmniej Fuji nie wygląda już jak beczka na ogórki :D Muszę jej przyciąć te kłaki na brzuchu bo wszystko psują ;-;

Wyrobienie mięśni - Po części się udało coś tam widać na tyłku i barkach, myślę, że nie jest najgorzej!

Grupowe spacery/treningi - Haloo?! Byliśmy na obozie przez 10 dni codziennie grupowe treningi! Spacerki też były z naszą stałą dwójką :D
Jesteśmy bardzo zgrani i ogarnięci xD
City socjal - Kilka razy byliśmy w mieście, w parku, korzystaliśmy z komunikacji miejskiej więc chyba się zalicza? 
Rzekowanie/jeziorowanie - niestety tego nie udało się do końca zrealizować :/ Gruba wchodziła do wody, ale za cel postawiłam sobie, że będzie pływać, a nie się pluskać :p 
Gdyby ktoś pytał, tosty były dobre xd
Frisbee - Mamy to! Nasze dziecko przejechało drogę aż z pola mokotowskiego <3 Kocham je, gruba też. Co z tego, że już pękło w kilku miejscach...

Spacerki! Dużo spacerków! - Poświęcałam się! Wstawałam o tej 4! Chodziłam po 11 km z Grubą! Odwołanie ulepszyłyśmy! Chodzenie bez smyczy po krzakach!

Trzymaj - Nadal w to jeszcze nie wierzę jak udało mi się to zdziałać... Rok irytacji, nerwów i tona smaczków włożona w to w końcu dała efekty! Chciałam się już poddać, ale coś mnie jednak podkusiło, żeby spróbować i jest! 

Latające psy Warszawa! - Byłam, właśnie łam :/ Bez psa, bo matka się nie zgodziła obiecała, że za rok, ale poznałam dużo fajowskich osób, które pozdrawiam cieplutko! Spotkałam Panią Agatę, poświęciłyśmy kilka minut rozmowy o tym jaki chamski potrafi być wiatr i podwiewać dyski ;-; Przyjechałam z około 20 paczkami jedzenia dla burka, komplecikiem od hauever, dyskiem i kubkiem termicznym! Za rok powtórka już z diabłem.

Podsumowując wakacje udane mniej więcej udało nam się zrealizować projekt. Jestem bardzo zadowolona z naszych postępów i postaram się, aby dalej te postępy rosły. Dodam, że za niecały miesiąc mam urodziny i niestety jestem już starą krową, ale to nie o tym. Podobno psiapsi mają mi kupić kennel, ale to chyba tajemnica xd 
Pozdrawiamy!
 Oliwia i Figa

15 sierpnia 2017

[Wandrus] Wakacyjny obóz z psem! Ryn 3-13.08.17

W sumie to nie wiem od czego zacząć...
Zacznijmy od tego, że po obozie jestem pełna nowej energii, dostałam motywacyjnego kopa i będę brnąć w psi światek dalej, w sumie nie wiem czy byłabym w stanie z niego już teraz wyjść xd
Suka wygląda jak szczypiorek i nadal odsypia. Było trochę agility, trochę frisbee, śmiechy, chichy i zielona noc, którą kadra wygrała :c
Z początku Gruba była bardzo wycofana do każdej osoby, miała problem z wejściem do tunelu i z podchodzącymi do  niej psami. W pokoju umieścili nas z 3 letnią suką rasy Jack Russel Terrier, pierwsze trzy dni to były tortury. Jedna suka w klatce, druga na łóżku i obie się rzucają. Czasami miałam ochotę się poryczeć... Przyznam się bez bicia, że to Figa zaczęła, a Sushi to olewała, potem role się odwróciły. Dzięki Pani Agacie dalej było już z górki, suki się przestały żreć i zaczęły szogunować... czasami o 00 potrafiły się bawić, zaczepiać i dokuczać sobie nawzajem aż do zmęczenia. Na wspólnym spacerze do lasu F była bardzo zestresowana i po tym jak spieprzyła, bo się wystraszyła pisku psa, a Capriczka zaczęła ją gonić gardzi pudlami. Kilka dni później dostała mega powera! Zasuwała tunel, hopki i to bez żadnego narzekania, zatrzymywania się i wahania, inny pies po prostu.
Na własnej skórze przekonałam się też, że żeby rzucić zwykły plastikowy dysk, aby poleciał prosto nie jest łatwe :p Mieliśmy około 15 dysków za każdym razem wyrzutu słyszałam słowa, których nie zapomnę do końca życia ,,Zły kąt", ,,Nadgarstek ci uciekł", ,,Lepiej..., ale  musisz wyrzucać przed siebie, a nie w niebo", ,,Czekaj, bo ty leworęczna". Zawsze będę pamiętać te komentarze przy każdym wyrzuconym dysku :D
Figa oprócz Sushi polubiła też większość piesełów z obozu i przestała im pokazywać zęby.
Chciałabym podziękować wszystkim za kawiarenki i za grę w ,,Mafię" to było dobre xd
Kajaki na jeziorze w wietrzny dzień to nie fajny pomysł, w ogóle kajaki są fuj, rowerki wodne lepsze, ale tylko gdy ktoś pedałuje a ty siedzisz z tyłu (Pozdro dla Marysi, Niny i Kamili xd). Ostatni dzień obozu był sprawdzianem. Sprawdzianem, czego się nauczyliśmy i jak duże postępy zrobiliśmy z psami. Pani Agata rozmawiała ze wszystkimi indywidualnie i muszę się do czegoś przyznać, bo coś czuję, że Pani będzie to czytać. Już w połowie rozmowy padło tyle miłych i ciepłych słów, że łzy zaczęły mi do oczy napływać, ale nikt nic nie zauważył :p Zielona noc była zabawna! My biegaliśmy z pastą do zębów, ale kadra miała lepszą broń czyt. pasta do butów. Do 2 w nocy biegaliśmy po omacku po ośrodku i próbowaliśmy wykiwać kadrę, ale bardzo dziwnym trafem Pani Agata i tak wbiła nam do pokoju, zamknęła nas i wysmarowała parapet pastą do butów abyśmy nie mogły wyjść przez okno ;-; Kiedyś się jeszcze odegramy!
Ogółem chciałabym bardzo podziękować Pani Agacie za tak niesamowitą zabawę i frajdę, za zaangażowanie z Pani strony, i za to że była pani na każde nasze zawołanie! Jeszcze raz bardzo dziękuję całej kadrze i ekipie z obozu! Zacytuję zdanie, które usłyszałam od Pani Agaty na sam koniec obozu ,,Jeżeli za kilka lat nie zobaczę Cię na zawodach frisbee z psem pracusiem to będę zawiedziona".

Chciałabym jeszcze podziękować Pani Agacie za tak niesamowity prezent jakim jest obroża od PikPik, zostanie ona ze mną jak najdłużej i będzie mi przypominać ten wspaniały obóz i ludzi.
Do zobaczenia na Latających psach!


9 lipca 2017

Troszkę o mnie...

Rysowanie to coś co kocham tak samo jak psy. Nie wyobrażam sobie życia bez tego. Lubię rysować i nawet mi to wychodzi, ale nie robię zupełnie nic, aby to jakoś bardziej rozwijać, uważam, że daje z siebie swoje 100% i raczej bardziej nic już nie zdziałam. Jestem psiarą, a moje rysunki są w dużym stopniu z tym powiązane. Nienawidzę kalkować, według mnie jest to oszukiwanie samego siebie i pokazywanie, że nasza wyobraźnia to okrągłe zero. Moje rysowanie polega na wzorowaniu się, tak jestem niezłą 'drukarką'. Większość moich obrazków to Border Collie i wilki. Lubię dostawać rady, znacznie bardziej wolę je od pochwał i ciągłych 'och', 'ach' jakie to jest niesamowite :p Ostatnio do gustu przypadł mi styl TRIBAL, ponieważ dopiero zaczynam prace takim stylem to staram się kopiować prace z internetu i staram się, aby przynajmniej w jakimś stopniu były podobne :p
Tribal
Jak widać idealnie nie jest :p


























Ci, którzy znają mnie troszkę lepiej wiedzą, że rysuję także na komputerze, ale o tym był osobny post. Dobra nadszedł czas chwalenia się obrazkami, tymi gorszymi i lepszymi. Czekam na karcenie :p

Kolejny tribal.
Oryginał
Oryginał
Pewnie zauważyliście, że na blogu pojawiają się takie luźniejsze posty, ale to dlatego, że mam dużo na głowie, lecz po następnym weekendzie szykujcie się na coś czego tu jeszcze nie było ;) 
Pozdrawiamy!
Ps. Tu taki gratis dla wytrwałych :D 
Pozdrawiam Labiki i Wike :p